Skip to main content

Bałem się jak nigdy! Palestyna…

Bałem się jak nigdy!

„Wsiadajcie!” – powiedział gość, który po chwili sprawił, że zacząłem się zastanawiać, czy nie jestem za stary na autostop, bo zaczynam sobie zdawać sprawę z niebezpieczeństwa i zaczynam się bać….
Wydawało się, że będzie to kolejny wspaniały autostop, zatrzymał się przecież Arab, więc co złego może się stać… Po 10 minutach zapytał, czy nie chcemy zawrócić i pojechać z nim do miejscowości, w której mieszka bo jest na prawdę przepiękna, a później odstawi nas na miejsce, całość zajmie nam tylko godzinkę. Wybór należy do nas.
Długo się nie zastanawiając, wiedząc że Klaudia byłaby przeciwna temu pomysłowi, bo przecież plan był inny powiedziałem „Zawracaj i ahoj przygodo!”. Miałem bardzo dobry humor 😉
Po godzinie drogi, gdzie mieliśmy już być z powrotem, a my nawet nie dotarliśmy do tej jego „wioski” zacząłem być podejrzliwy… Do tego nasz kierowca zaczął rozmawiać przez telefon, rzucał jakieś spore kwoty, chciał żebym powiedział do telefonu coś po arabsku, później oznajmił, że ktoś wsiądzie do samochodu…
Obróciłem się i z uśmiechem powiedziałem Klaudii, że coś jest kur** nie tak. Oboje myśleliśmy już nad planem ucieczki, ale nie mogliśmy dać po sobie poznać, że się boimy… Dlatego, kiedy chciał nam pokazać swoją „wioskę”, czyli największe miasto i stolicę w Palestynie – Ramallah, nie miałem ochoty nawet wyjąć kamerki, z tego też względu nie mamy za wiele nagrań z tego miasta, chociaż było na prawdę ładne ;(
Osobą, która wsiadła do auta okazał się jego syn, który przekazał mu jakąś fakturę. Nie mieliśmy ochoty nic zwiedzać i prosiliśmy, żeby jak najszybciej odstawił nas na miejsce. Ze względu na to, że był to Palestyńczyk nie mógł przejeżdżać przez Izraelską stronę, dlatego jechaliśmy na około przez góry. Fakt, że widoki były przepiękne i historia zakończyła się szczęśliwie, ale tym razem na prawdę się baliśmy i zdaliśmy sobie sprawę, że jeżdżąc autostopem sporo się ryzykuje..
Kierowca po ponad 3 godzinach drogi odstawił nas 10 km dalej od miejsce, gdzie wsiedliśmy, były właśnie zamieszki, więc nie mógł nas zawieźć dalej, powiedział: „this is problem, I can not go!”. Nie chciałem więcej pytać, bo miałem dość tej podróży, wysiedliśmy i poszliśmy przeżyć kolejną ciekawą przygodę…
 
Też byście się przestraszyli w takiej sytuacji, czy raczej przesadziliśmy???

Odcinek: