Skip to main content

Mój pierwszy raz…

Mój pierwszy raz…

Wylądowaliśmy w Agadirze. Baliśmy się szukać miejsca pod namiot w nocy, tym bardziej będąc po raz pierwszy w tym kraju, dlatego postanowiliśmy wcześniej ogarnąć coacha. Coachsufring to taki portal, służący do poznawania innych ludzi. Jest to super idea, której wytłumaczenie zajęłoby cały artykuł, jednak w skrócie chodzi o to, że jedni udostępniają swoją „kanapę” a inni z niej korzystają. Był to nasz pierwszy razpierwszy raz w Afryce, pierwszy raz w muzułmańskim kraju i pierwszy raz na coachsurfingu. Pomimo opóźnionego lotu Mohammed miał na nas czekać. Wszędzie policja. Po wylądowaniu wypełniasz krótką ankietę o tym jaki masz zawód, po co przyjechałeś itd. Pomógł nam w tym poznany w samolocie Algierczyk. Budynek portu lotniczego ze względów bezpieczeństwa oddzielony jest od miasta ulicą, przez którą ludzie odbierający gości nie mogą przejść – czekają na parkingu.  Rozpoznaliśmy Mohammeda i przywitaliśmy się – normalnie, po europejsku. Poszliśmy do samochodu. Po przejechaniu 5-ciu metrów zatrzymał nas parkingowy. Mohammed wysiadł, rozmawiał z nim 5 minut, potem wrócił po dokumenty, rozmawiał kolejne 5 minut. Przyznam szczerze, że miałem stresa, nie wiedziałem co robić, w sumie bardziej martwiłem się o to, że może Klaudia miała rację, że to nieodpowiedzialne spać u obcego człowieka. W głowie były już różne najstraszniejsze scenariusze, lecz nie można było dać po sobie tego poznać, bo przecież jadę z kobietą. Damy radę, jakoś to będzie… Mohammed wsiadł i ruszyliśmy. Postanowiłem zagadać: „Co.. kontrolowali Cię?” Uśmiechną się. „Nie mnie. Was ;)”. Okazało się, że żeby odebrać kogoś z lotniska musisz to wcześniej zgłosić. Tak samo jak obsługa jakiegoś hotelu kogoś odbiera, również wcześniej to zgłasza.

Bezpieczeństwo

Ta sytuacja oraz fakt, że wchodząc na lotnisko musisz przejść wstępną kontrolę (bagaż + bramki) dał mi do myślenia. To oni w takim kraju bardziej dbają o bezpieczeństwo niż my w Europejskich krajach, gdzie ciągle są zamachy? Dzieje się tak dlatego że kraj, który w dużym stopniu zarabia z turystki, nie może pozwolić sobie na to, żeby cokolwiek stało się tu turyście.

Pierwsze wrażenie

Po przyjeździe do domu Muhammed zostawił nas samych, gdyż sam wybrał się do matki na wspólne jedzenie, (RAMADAN) było już dawno po zmierzchu. My zmęczeni podróżą poszliśmy spać. Rano Muhammed pomimo tego, że sam nie mógł jeść pomógł nam znaleźć otwarty sklep, co było mega wyczynem. Większość ludzi o tej porze spała. Wszystko było zamknięte. Miasto wyglądało na wymarłe. Kolejnym naszym przystankiem był postój taksówek. I tutaj szok! Mnóstwo samochodów i jeden gość wykrzykujący różne dziwne słowa. Myśl – „Jak ja bym sam sobie tutaj poradził?” Pewnie tak jak wszędzie indziej… Zostaliśmy zapakowani w jedną z kilkudziesięciu taksówek i razem z kilkoma Marokańczykami ściśnięci w siedem osób w Mercedesie mieliśmy być wywiezieni za miasto w celu łapania stopa. Byliśmy zdani na siebie. Uczucie szczęścia, euforii i strachu mieszało się ze sobą…

Dalszy ciąg TUTAJ

Filmik z dnia pierwszego…

2 thoughts to “Mój pierwszy raz…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *