Skip to main content

Ukradli nam plecaki…

Kilogramy…

Nasza pierwsza, wspólna autostopowa przygoda zaczęła się w Chorwacji. Jak to zwykle bywa na początku człowiek mało doświadczony, popełnia dużo błędów. Największym błędem początkującego autostopowicza jest złe pakowanie plecaka. Zdecydowanie źle działa tutaj wpajana nam przez mamę zasada: „lepiej nosić, jak się prosić”. Zdecydowanie lepiej by pasowało coś, w stylu: „lepiej kupić, jak potrzeba”. I tak na naszego pierwszego tripa plecaki ważyły po 20 kg każdy…plus jeszcze siatka z jedzeniem i jakaś woda… Co prawda niczego nam nie zabrakło, ale ile było takich rzeczy, których nie użyliśmy w ogóle? Trzeba zdać sobie sprawę, że jeżdżąc na stopa czasami trzeba zrobić dziennie nawet po 20 km. na nogach, a wtedy każdy kilogram jest odczuwalny. Dla porównania, na naszym ostatnim tripie po Kenii nasze plecaki ważyły po ok. 8 kg.

Gdzie to skitrać?

Gdy uda Ci się dotrzeć z głównej drogi do centrum miasta, oczywiście z buta, to na miejscu masz dość wszystkiego. O zwiedzaniu nie ma mowy.. trzeba coś wymyślić. Pozbycie się plecaków nie zawsze jest proste. Czasami można próbować w turist info, albo innych tego typu miejscach. Ale nie zawsze takie punkty są dostępne. Co wtedy robić? Można próbować w mniejszych sklepach zostawić na kilka godzin, albo znaleźć jakieś brudne, gruzowisko i tam zakopać swój dobytek. Zdarzało nam się ukrywać plecaki w krzakach, a pewnego razu zostawiliśmy plecaki w supermarkecie, w miejscu gdzie można rzucić swój bagaż, żeby zrobić zakupy. Wróciliśmy po nie po całym dniu spędzonym na bezludnej wyspie, na którą dostaliśmy się wodną taksówką.

Cyce

 

Pewnego razu zostawiliśmy nasze wielkie plecaki w jednym ze zniszczonych po wojnie, opuszczonych budynków. Widok z tego miejsca był zaprawdę przepiękny, więc w planie mieliśmy spędzić tu noc. Po całym dniu spacerowania bo małym klimatycznym miasteczku, wróciliśmy na naszą miejscówkę, gdzie zastała nas mała imprezka. Cóż było robić, weszliśmy witając się ze wszystkimi, mając nadzieję, że coś z naszego sprzętu jeszcze pozostało. Plecaki były nietknięte. Spać poszliśmy na betonową plażę z dala od głośnej imprezki. Plaża ta okazała się być miejscem porannego przywitania amatorów yogi ze słońcem oraz plażowiczki która postanowiła opalić swe piersi i dziwnym trafem rozłożyła się tuż przy naszym wejściu do namiotu. Wychodząc byliśmy troszkę zszokowani widząc jakie ma wielkie cyce, wydawać by się nawet mogło, że to te cyce miały ją. Zwinęliśmy szybko swój namiot i ruszyliśmy dalej.

Juma nie śpi

Po tym zdarzeniu nabraliśmy już takiej pewności co do uczciwości Chorwatów, że zostawialiśmy nasze plecaki wszędzie. Nawet przy ławce w środku miasteczka i po parogodzinnym zwiedzaniu plecaki były nietknięte. W końcu najciemniej pod latarnią. W ostatni dzień spotkaliśmy się z rodzicami, z którymi mieliśmy wrócić do Polski samochodem. Ostatnią noc mieliśmy spędzić w miejscu, które najbardziej nam się spodobało, czyli wielkim opuszczonym hotelu z widokiem na półwysep. Z racji tego, że rodzice poszli pozwiedzać mieścinę a my wychodziliśmy później zostawiliśmy otwarty samochód na wypadek gdyby wrócili wcześniej, żeby mogli się już rozstawić. Gdy wróciliśmy rodzice byli już na miejscu, ale miny mieli niezadowolone. Ktoś zauważył, że zostawiliśmy otwarty samochód i pożyczył sobie nasze plecaki, z brudnymi rzeczami po całym tripie i torbę mamy, z sukienkami i biżuterią ;( Nie była zadowolona… Zniknął też nasz ulubiony namiot. Od tamtej pory jeździmy z takim za 40 zł, żeby nie było nam szkoda. Po tym epizodzie okazało się, że rzeczy trzeba jednak pilnować…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *